Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

poniedziałek, 31 marca 2014

Co zrobilićie z naszą godnością?

Wróciłam właśnie ze spotkania z pewnym człowiekiem, który zażarcie nawoływał młodzież do tego, by starała się w swoim życiu nie popełniać zbyt wielu niepotrzebnych błędów. Mówił między innymi o współczesnych małżeństwach, o coraz modniejszych związkach  na kocią łapę, bez zobowiązań. Chcąc nie chcąc, zaczęłam się nad tym głębiej zastanawiać.
W moim życiu ze świecą można by szukać wzorowych przykładów miłości aż po grób, nigdy nie miałam też do czynienia z ludźmi, którzy byliby gotowi za swoją "drugą połówkę" oddać życie. Nie oznacza to wcale, że nie wierzę, że cos takiego istnieje. Wręcz przeciwnie - należę do tej grupy ludzi, którzy uparcie twierdzą, że każdemu kiedyś pisane jest spotkać swoją bratnią duszę. Uczucia są dla wszystkich, a przynajmniej takie być powinny.  Jak naiwna dziewczynka czekam wciąż na księcia na srokatym koniu.

wtorek, 25 marca 2014

Deszcz

Od tygodnia pada. Patrzę przez okno i zastanawiam się, skąd biorą się takie przeogromne ilości wody...? Niektórzy mówią, że taka pogoda to wynik rzewnego płaczu Aniołów. Czyżby do krokodylich łez doprowadziło ich to, co ostatnimi czasy dzieje się na świecie...?
Ulewne deszczu krople sączącą się z nieba niczym krople krwi cicho skapujące na podłogę w zawszonej łazience gdzieś na końcu świata. Są tak blisko mnie, dotykają tych samych chodników, po których stąpam, spływają po policzkach najbliższych mi osób. Po twarzach, które jeszcze niedawno trzymałam w dłoniach. Zwilżają oczy, gdzie przed chwilą składałam pocałunki, po dłoniach, które ściskały mnie w objęciach.
Co sprawia, że całymi dniami krajobraz za oknem pogrążony jest w łzach nieba? Pierwsze, co przyszło mi na myśl, jako wyjaśnienie, to działania na wschodzie. Nie jestem nikim szczególnym, nie za bardzo znam się na taktykach wojennych, polityce i tego typu utarczkach, ale czyż nie żyjemy w cywilizowanym świecie? My, ludzie, szczycimy się tym, że tak wiele osiągnęliśmy. Latamy w kosmos, wynajdujemy coraz to nowe udogodnienia w różnych dziedzinach życia, a nadal, zdaje się, zachowujemy się jak nasi prymitywni przodkowie. Wciąż niczym małe dzieci w przedszkolu, wszczynamy bezsensowne bijatyki. O co? O kawałek ziemi? W jedynym tylko współcześni Panowie różnią się od szkolniaków - a mianowicie - ich zagrywki nie dotyczą ich samych bezpośrednio, skutki poczynań ich nie dotykają. Ale przez nie cierpią niewinni ludzie, w nic nie zamieszani. Codziennie giną setki albo i tysiące mężczyzn i kobiet, którzy pechowo znaleźli się w złym czasie o nieodpowiedniej godzinie.
Ale ta codzienność to nie tylko wciąż aktualna i nagłaśniana Ukraina. Czy którykolwiek z nas pozwala sobie na myślenie o innych częściach świata?

sobota, 22 marca 2014

Świat drewnianych laleczek


Codziennie rano dzwoni mój budzik. Zwlekam się z łóżka i już zastanawiam się, co tego dnia pójdzie nie po mojej myśli. Nie to, że wierzę w czarne koty, trzynastki, koniczyny czy inne diabelskie przymioty, ale coś przecież z natury musi być nie tak, prawda? Ględząc i marudząc, kieruję się
do łazienki. Myję zęby, szczotkuję włosy, maluję się. Idę do pokoju, przeglądam szafę i ubieram.
W kuchni jem śniadanie, piję herbatę, zazwyczaj czytam też książkę. W tle słyszę radio.
W porannych wiadomościach podają, że znowu ktoś kogoś zabił, że gdzieś wybuchła wojna,
a w Meksyku wyciekła ropa. Wstaję, wiążę buty, narzucam płaszcz. Informacje ze świata do mnie nie docierają, bo i po co? Przecież nie mnie dotyczą. Wychodzę.


wtorek, 11 marca 2014

O niekochaniu i kochaniu zbyt gwałtownym

Niedawno spotkałam przyjaciółkę sprzed lat. Rozmawiałyśmy i w pewnym momencie powiedziała mi, że odkąd mnie zna - a to naprawdę długi czas - zawsze z moich oczu zionął smutek. Już w dzieciństwie zdawało się, jakbym poznała cały żal i przykrość tego świata. Wysunęła wtedy wniosek, że może dlatego całe życie jestem sama, gdyż w młodości moja relacja z mamą była aż zanadto mocna. Nie spotykałam się z przyjaciółmi, bowiem ich nie miałam. Znajomych zastępowała mi matka. Często się przeprowadzałyśmy i siłą rzeczy nie miałam jak nawiązać bliższych znajomości. Byłam na nią skazana. Nigdy nie cierpiałam z tego powodu, ale ostatnio zaczęłam się martwić.
W moimi życiu spotkałam wiele osób. Parę z nich to byli naprawdę wspaniali ludzie. Ciepli, dobrzy, bezinteresowni. Oni kochali. A ja nigdy nie umiałam odwzajemnić ich uczucia. Tak bardzo chciałam..

niedziela, 9 marca 2014

Czasem ułamki sekund trwają za długo

Był piąty marca 2014 roku. Wyszli z domu i pełni zapału wsiedli do samochodu. Pojechali w kierunku szkoły. To była zgrana rodzina, wierzcie lub nie, ale w żadnej innej nie widziałam takiego kontaktu pomiędzy rodzicami a dziećmi. Miłości, zrozumienia, ciepła i radości. Zawsze uśmiechnięci, skorzy do pomocy, dobroduszni. Ludzie do rany przyłóż.
Dzieciaki aż się rwały do szkoły. Chłopak do przyjaciela, gdyż mieli do przedyskutowania najnowsze wiadomości o koncercie ulubionego zespołu. Dziewczyna do lekcji, była żądna wiedzy, byleby już tylko zacząć dzień! Rozmawiając i śmiejąc się, wjechali na obwodnicę - mama, która prowadziła, była zmuszona do tej drogi, bowiem jazda przez miasto zajęłaby im dużo więcej czasu. Jechała wolniutko, jak zawsze zgodnie z przepisami. Na zewnątrz lekko mżyło, toteż wolała jechać spokojnie, ale bezpiecznie. Tego ranka rodzeństwo się posprzeczało - mała chciała koniecznie usiąść z przodu, na miejscu brata. Ten, w końcu ustępując młodszej siostrze, zgodził się.
Na dworze było już szarawo, gdy nagle znikąd na ich pasie pojawiło się białe bmw. Rozpędzone, pędziło prosto na nich. Nie było żadnej drogi ucieczki. Zderzyli się. Świat się zatrzymał. Zapanował chaos, wokół rozpętało się piekło. Ale najgorsze rozgrywało się w ich umysłach. Na chwilę wszystko straciło swoje barwy, obrazy zafalowały i zgasły. Z ciszy letargu wyrwał wszystkich przeraźliwy krzyk Małej, którą próbowano wyciągnąć przez drzwi.