Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

środa, 28 maja 2014

Podróż życia


Czy zastanawiasz się czasem, czym tak naprawdę jest życie? Czy tak jak większość ludzi uważasz, że najważniejszym jest wstać, ubrać się i wyjść do pracy? Później pójść na zakupy, zrobić obiad, spędzić czas z rodziną i iść spać? I tak trwonić każdy dzień? Zapewne tak myślisz. Ja wobec tego czuję się zobowiązana uświadomić Cię, że jesteś w błędzie.

Bowiem życie to nie tylko szara codzienność z jej nawykami i przyzwyczajeniami. Życie powinno być drogą, w trakcie której będziesz się udoskonalać i uczyć. Czymże był by ten czas bez nowo poznanych ludzi, przeżytych zdarzeń i odkrytych miejsc? Jedynie istnieniem. Biernym oddychaniem. Bezbarwnym kroczeniem nicości ku wieczności. Pustką. Czy ktokolwiek był kiedyś szczęśliwy, nie mając jasno określonego celu i pragnienia osiągania spełnienia? Nie. Człowiek powinien czerpać z życia pełnymi garściami, a jego priorytetem powinno być szczęście, zarówno swoje, jak i otoczenia.

niedziela, 25 maja 2014

Tam, gdzie serce zostaje na wieki (cz. 2)


Następny ranek zaczyna się równie energicznie, jak poprzedni. Po śniadaniu ładujemy się do auta i obieramy kierunek - Kraków. Niestety, wrażenie nie jest piorunujące. Ot, zwykłe miasto z bujną zielenią i czarującą starówką. Moje obiekcje nie są przeszkodą w zwiedzeniu Wawelu. Teraz podziwiam Smoka, Dzwon Zygmunta, Kaplicę z grobami królów, jakże warte zobaczenia. Krótka sesja zdjęciowa wśród kwitnących magnolii na samym dziedzińcu i schodzimy w stronę kościoła Mariackiego. Po drodze zahaczamy o plac Nowy na Kazimierzu, gdzie co niedzielę odbywa się pchli targ, a motywem przewodnim są zawsze ciuchy. Najróżniejsze. Gorąco polecam to miejsce wszystkim szperaczom i fanom oryginalnych rzeczy vintage. Po zakupach szybka kawa w Mechanoffie z najlepszymi stołkami i toaletą w mieście.

Tam, gdzie sece zostaje na wieki, czyli o szalonych wakacjach (cz.1)


Ostatnie wydanie „Travellera”, a w nim piękne zdjęcie Zamku Drakuli w Branie
w Rumunii. Piękne zdjęcie! Zakochałam się od pierwszego wejrzenia; nie  w zdjęciu,
w miejscu. Miłością do tego nieco egzotycznego i niesprawiedliwie wyrzuconego za margines Europy kraju zaraziłam moją mamę. Wspólnie zwołałyśmy ekipę, wyznaczyłyśmy trasę
i wyliczyłyśmy budżet. Miałyśmy zamiar pojechać tam na nieco przedłużoną majówkę. Zapowiadały się najlepsze wakacje  - wakacje życia!\


niedziela, 18 maja 2014

A w razie wojny...pójdziemy spać.

Na samym początku pragnę, aby każdy odpowiedział sobie, szczerze, na proste pytanie: jak zachowałbyś się w razie wybuchu wojny?

Gdybyśmy mieli swoje zdanie wyrazić na głos, w obecności innych, zapewne każdy zarzekałby się, że jako pierwszy poleciałby bronić granic i ojczyzny, bo taki z niego patriota. Pomagałby starszym
i dzieciom, ponad swoje życie stawiałby innych i porzuciłby wszystko, aby z godnością walczyć
o Ukochany Kraj. A co tak naprawdę po tym pytaniu pojawia się w naszych głowach...?
Wczoraj wśród moich znajomych rozwinął się temat sytuacji za naszą wschodnią granicą. Jak zawsze podczas rozmów tego typu, zakładano najgorsze. Nie mówię tu nawet o wojnie nuklearnej,
lecz zwyczajnego konfliktu zbrojnego. Wedle wielu, zbliża się rok, w którym wszystko jest możliwe - 2017. Przypomnę, w 1517 nastąpił rozłam Kościoła, schizma zachodnia; 1617 początek zależności Polski od Rosji - Sejm Niemy; 1917 wybuchła rewolucja październikowa w Rosji. Ja nie wierzę
w nadzwyczajność tych dat, jednak są tacy, którzy uważają, że wkrótce czeka nas najgorsze. 
Co będzie, jeśli za wschodnią granicą wybuchnie wojna? Jeśli Rosja postanowi odzyskać swoje dawne republiki, a, jak wiadomo, Polska jest ostatnim ogniwem, torującym jej drogę na Zachód? 
Co wtedy będzie?

Żółty koniec świata


„Dlaczego tak łomoczesz? Goni Cię ktoś? Chcesz się wyrwać z okowów klatki piersiowej? To Ty jesteś tym, które powinno wiedzieć, co się ze mną ostatnio dzieje, a zamiast trgo, co robisz? Uciekasz. Dlaczego? Serce moje, przynajmniej zabierz mnie ze sobą. Leżymy w ciszy. Jesteśmy tylko my. Ja najchętniej zamknęłabym oczy i odeszła w niebyt, a Ty galopujesz na złamanie karku. Zaczekaj! Zaczekaj na mnie, do jasnej cholery! Pogalopujemy razem. Jak tylko się otrząsnę.”

Są takie momenty w życiu każdego człowieka, gdy ma się wrażenie, że niebo wali się na głowę. Gwiazdy są coraz bliżej, a brak jakichkolwiek myśli, paradoksalnie, zdaje się krzyczeć w niebogłosy. Wiedząc, że mam tak wiele do stracenia i tak mało czasu, naciągam kołdrę na głowę i wsłuchuję się we własny oddech, próbując wmówić sobie, że trzy tabliczki czekolady zjedzone o północy to nic złego, a patrzenie w okno to bardzo twórcze zajęcie. Skąd się to w człowieku bierze? Skąd pojawia się ta niemoc? 

sobota, 17 maja 2014

List do ojca


Cześć,

Napisałeś, że tęsknisz. A to ciekawe… Dam się zarżnąć, a nie uwierzę.
A wiesz dlaczego? Wiesz, na pewno. Bo od dwóch lat odezwałeś się zaledwie parę razy i raz, raz!, tu przyjechałeś. Tak się zachowuje tęskniąca osoba?! A może tęskniący ojciec?!
Zresztą, ojciec to niewłaściwe określenie. Jesteś dla mnie obcym człowiekiem. Nic do Ciebie nie czuję i cieszę się, że stało się tak, jak się stało. Nie muszę tracić nerwów na człowieka, który przez większość mojego życia miał mnie w nosie.


Egoiści


Moja mama wyznaje zasadę: „Kieruj się w życiu empatią! Empatia, empatia, empatia”.                      Od dziecka wpajano mi tę wartość oraz to, że należy myśleć o innych, nie o sobie. Nie pleść trzy po trzy. Nie sprawiać bólu i smutku. Liczyć się z innymi, nie krytykować ich niepotrzebnie, bo źle to odczują i, broń Boże, zapłaczą.

Naprawdę się starałam! Brałam pod uwagę zdanie innych, ich uczucia, nastrój.
Od maleńkości chciałam być tą dobrą, pomocną, układną i miłą. Jednakże, im dłużej żyję
na świecie, tym częściej dochodzę do wniosku, że ci milusińscy mają najgorzej, a „źli” radzą sobie tak dobrze, że nie pozostaje nic innego, jak tylko ich podziwiać i im zazdrościć.