Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

wtorek, 17 marca 2015

Myślisz, że jesteś lepszy ode mnie? Mylisz się.



"Gdy mówię o religii i Kościele katolickim w Polsce, piętnuję patologie, bezkarność, hierarchiczność i nierzadko głupotę tej instytucji. Gdy poruszam na przykład kwestię pedofilii
w Kościele, to właśnie dlatego, że w tej akurat sprawie hierarchia wykazuje zdumiewającą pobłażliwość tam, gdzie powinna reagować surowo. Czy może mi się to nie podobać? Może.


Jednocześnie nie wykpiwam ludzi, którzy wierzą. Ja nie mam nic do Boga. Ale nawet gdybym miała z Bogiem problem, to też powinnam mieć do tego prawo. Powinnam mieć prawo do obrażania księży, choć wcale nie zamierzam tego robić, i nie bać się, że stracę przez to możliwość wykonywania zawodu. A jeśli przekroczę granice prawa, to mamy wymiar sprawiedliwości, który zgodnie z tym prawem może mnie ukarać."

Kobieta, która "mówiła za dużo'' została wyrzucona z pracy za wyznawanie zbyt radykalnych poglądów. A podobno żyjemy w wolnym, świeckim państwie, gdzie rządzi demokracja i wolność
w głoszeniu swoich opinii. Och, jakże mylą się ci, którzy tak sądzą...

Nie żyjemy w tolerancyjnym kraju. Nie mamy rzeczywistego prawa do swojego zdania. Jeśli jest ono inne od tego ogółu, to z reguły zostanie odtrącone i napiętnowane. 

niedziela, 15 marca 2015

Dzieci są jak pomidory. If you know what I mean.



Większość z Was pewnie wie, a nawet jeśli nie na pewno, to się domyśla, że nie lubię dzieci.
No nie przepadam za tymi małymi pasożytami krążącymi między nogami i potykającymi się o swoje własne stopy. Krzyki, ryk i bestialstwo. Tak to widzę. Głośno się śmieję za każdym razem, gdy jakiś malec wpadnie w kałużę, wywinie orła na chodniku, czy wleci w hydrant. Nie mogę się wówczas opanować. A jeszcze gdy widzę zatroskanie na twarzach każdego przechodnia i piski "ojejku,
a zajączka złapałeś?" to najchętniej bym powiedziała, że zając dawno spieprzył, a siniak i podbite oko zostaną.

wtorek, 10 marca 2015

Daliśmy się sprzedać niczym bydło na targu, wiecie?



Przedwczoraj był Dzień Kobiet. Notabene - spóźnione "Sto lat", Kochane!
Robiąc sobie owsiankę na śniadanie, słuchałam radia. I nagle puszczono reklamę jakiegoś sklepu
z elektroniką. Mężczyzna wykręcał się właśnie od kupienia swojej pani prezentu, na co ona powiedziała, że za rogiem są ogromne przeceny. Wprost idealnym sposobem na uczczenie Kobiety jest kupienie jej smartphone'a, laptopa czy innego "cacka".
Reklama wybrzmiała, moje mleko zaczęło kipieć, a ja stałam jak wryta. Dotarła do mnie na pozór tak łatwai oczywista prawda, której do tej pory - ślepa - nie dostrzegałam. Sprzedaliśmy się. Sprzedaliśmy siebie samych niczym bydło na targu.

I nie mówię tu o zwykłym, szerzącym się konsumpcjonizmie. Nowy gadżet, ciuch i sprzęt jako wyznacznik "człowieka". Nie, na to już żal mi słów i czasu. O tym wciąż się gada, ostrzega (tudzież zachęca - w zależności od nadawcy). Mnie to nie bawi i nie zamierzam trwonić teraz czasu.
Dziś będzie o okazjach do obdarowywania - zarówno o tych drobnych, codziennych jak
i uroczystych, nadzwyczajnych.
Urodziny, święta, dni takie i owakie...

czwartek, 5 marca 2015

Na życie słowo. Wiersz.

I
Przeprowadź ją przez pokój 
niby ścieżką wśród lasu 
na stole 
zapal różę 
dobrą jak nocna lampka

Potem 
rozbieraj ją delikatnie 
z obronnych gorsetów 
z zaciśnięcia rąk 
drżenia ramion ... 
Otul szeptem.

A jeśli kiedyś 
wybiegnie nagle z pokoju 
biegnij za nią 
nie pozwól 
ukryj jej twarz 
w swych wielkich rękach 
mów słowa 
dużo słów 
te wszystkie 
których ja zapomniałem 
których się wstydziłem

Proszę cię 
ty 
którego nienawidzę 
który przyjdziesz po mnie 
by z jej drobnych piersi 
zdrapać ślady mych rąk 
rozchylić jej kolana 
proszę cię 
bądź dla niej dobry

II

Nie wiesz 
że będziesz kochał mnie 
że powie ci słowa 
wypróbowane ze mną 
że w jej włosach 
poczujesz mój oddech 
na jej brzuchu 
napotkasz nocą 
moje ręce

I jeśli czasem 
wciągając cię w siebie 
aż do zachłyśnięcia 
pomyli nasze imiona - 
nie myśl o mnie z nienawiścią

to ja 
uczyłem ją jak dziecko 
nie wstydzić się krzyku imion nagich ciał 
to ja 
czasem jeszcze mówię do ciebie 
wtedy 
myślałem 
że mówię tylko do niej

III
Twój cień w jej oczach 
to mój cień

jej głos pełen niepokoju 
to mój głos

gdy ona cofa się z lękiem 
ja powracam 
pamiętaj

na każde twoje słowo 
zbyt ostre

na każdy gest 
nie dość szczery 
ja powracam 
pamiętaj

I jeśli kiedyś sama 
zapłacze nocą 
nie wchodź do jej pokoju 
już ja 
będę przy niej









wtorek, 3 marca 2015

Cześć, mam na imię Zosia i jestem...

Sporo dat mam ostatnio do zapamiętania. Wiele pytań, zero odpowiedzi. Świat pędzi, a ja sobie stoję na uboczu i z dystansem oglądam świat, pijąc kawę z miodem. Dużo ostatnio rozmyślam. Niby to tak, jak zwykle, ale teraz jest nieco inaczej. Teraz, gdy myślę, to staram się te myśli i spostrzeżenia wcielać w jakiś sposób w życie. Może nie na raz, ale stopniowo i powoli. Co nagle to po diable, prawda?
Dużą część moich rozważań zajmują od jakiegoś czasu uzależnienia. A że uzależnić się można
od wszystkiego...

Już po przeczytaniu tytułu możecie wczuć się w klimat dzisiejszego tekstu. Wyobraźcie sobie - dużą salę ze ścianami obitymi boazerią. Lekki półmrok, światło jedynie miejscowe. Na samym środku - okrąg ustawiony z krzeseł. Dziesięć - piętnaście. Siedzą tam ludzie w różnym wieku, kobiety i mężczyźni, biedni i bogaci. Na pierwszy rzut oka - dzieli ich wszystko. Lecz łączy coś ogromnego - choroba. Bo każde uzależnienie to choroba. Człowiek, którego tak często nazywacie z kpiną "pijakiem", czy "ćpunem", to ktoś, kto pogubił się w życiu. Nie mówię, że to nie jego wina - wręcz przeciwnie. Ale mechanizmy, które zaszły w organizmie na przestrzeni lat, nie były zależne od jego woli. Nałóg to...był potwór, który porwał i nie oddał już normalności. To...okropne. To nieludzkie. To...takie częste.