Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

wtorek, 19 maja 2015

No nie wierzę! Faceci jednak nie wyginęli!



Patrzcie na ich! Są! Oni wcale nie wymarli! Dziewczyny - dla co po niektórych jest jeszcze nadzieja. Znam parę idealnych przykładów!
O czym mówię? Tfu - o kim raczej? A no, o mężczyznach. W tym zniewieściałym świecie trudno jest znaleźć faceta z krwi i kości. Znacie Maję Koman? Zanim przeczytacie resztę - włączcie tę piosenkę. 

Niedługo stukną dwie dekady, odkąd przyszło mi chodzić po tym padole paradoksów. i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wiele się przez ten czas zmieniło. Kiedyś było wiadomo, kto zacz - czy przed Tobą idzie młoda, gibka dziewczyna czy też niczego sobie młodzieniec. Panny nosiły kiecki, spódnice, biżuterię, długie włosy. Panowie mieli spodnie, muskularne ciała, samczy dryg w sobie. A teraz? Niekiedy idę ulicą i mijając grupkę osób, zastanawiam się czy ten osobnik z tunelami, irokezem i z torbą to był on czy też ona... Granice się zatarły, jest wolność słowa i ubioru. I cudnie! Ale wraz z ciuchami odbiegliśmy też od dotychczas oczywistych zachowań. Zapomnieliśmy o mężczyźnie-gentlemanie i kobiecie-damie. 

Teraz w mieście można zobaczyć gościa w rurkach z mocno zaznaczoną kreską na powiece i "koszulce w stylu emo z portrecikiem Biebera". Świat zwariował! 

sobota, 16 maja 2015

Na Życie słowo

XX wiek był wiekiem nerwic i histerii. XXI wiek jest wiekiem depresji i nałogów. Na każdym rogu czeka na Ciebie informacja o ludziach sukcesu. Kobiety o wyfotoszopowanych twarzach, równych białych zębach i blond włosach zrobiły karierę w korporacji i teraz polecają Ci wyborną opiekę medyczną. Musisz zdążyć odnieść sukces zawodowy, zdobyć wyższe wykształcenie, znaleźć idealnego partnera, założyć rodzinę, kupić mieszkanie, wychować dziecko, kupić samochód, założyć własną firmę, napisać książkę, zrealizować pomysł na bloga, grać w tenisa, interesować się polityką, interesować się polityką zagraniczną, wiedzieć, kto dostał Nobla z literatury, przeczytać to co napisał ten, który dostał Nobla z literatury, znać minimum jeden język obcy, znaleźć czas dla siebie, zrobić remont, oddychać, umyć kibel, pójść na te drugie studia, na które naprawdę chciałeś pójść, ale nie poszedłeś, bo teraz możesz, a szkoda życia. Musisz namalować te wszystkie obrazy, które chcesz namalować, napisać sztukę, zrobić sam łódź, nauczyć się jeździć na nartach, nauczyć się medytować, kupić nowe łóżko, nie martwić się komentarzem na fejsbuku, pójść do fryzjera, pojechać do Azji, zmienić pracę, zmienić żonę. A Ty zamiast tego siedzisz przed telewizorem. Wpierdalasz te czipsy i wafelki.


Nie mam dziś weny, mimo że głowa pęka od pomysłów. Z tym jednak cytatem dzisiaj Was zostawię.
Z.








wtorek, 12 maja 2015

Po co mi ta "kurwa"? A Tobie po co "dzień dobry"?



Nie wiem, jak Was, ale mnie odrzucają współczesne młode dziewczyny, które latają za chłopakami, ćmią, klną i wyglądają jak tanie dziwki. Zawsze uważałam, że kobieta powinna być kobieca.,
że powinna być Damą. Tak - Damą. Powinna o siebie dbać, ładnie wyglądać, uśmiechać się i chociaż zachowywać pozory subtelności. Obojętnie, czy to dla siebie, dla faceta, czy dla otoczenia.
Nie będę mówić, że wciskam się w krótkie kiecki dlatego, że jest mi w nich wygodnie, bo to wierutna bzdura. Nieprawdą jest, że babki dbają o siebie dla samozadowolenia. Każda robi to (świadomie
lub nie) dla innych. Bo chcą się podobać, zwrócić uwagę, usłyszeć komplement, czuć na sobie rozbierające spojrzenie. Nie spędzają godzin u fryzjerów i kosmetyczek, by sobie zrobić dobrze. Nie. One są kobietami i chcą, by je pożądano.
Ale bez przesady. Trzeba umieć rozróżnić bycie kobiecą od bycia wulgarną.

Mój pradziadek (rocznik '20 - Kolumbów) zawsze dla wzmocnienia efektu wypowiedzianych słów dodaje "cholera panie!" i na tym kończy się jego arsenał przekleństw. Przerażające, prawda?
Jak to możliwe, że facet przeżył 95 lat i stać Go jedynie na "cholera panie"? Szczerze mówiąc, sama nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale wierzcie mi na słowo - wyszło Mu to na dobre, bo trzyma się wyśmienicie. Ja bym w tym wieku już dawno kwiatki podziwiała od strony korzeni, a Jemu
do grobu bardzo daleko. Niejeden czterdziestolatek chciałby taką pamięć i siłę jak On...
Streszczając - dziadkowi bliżej do setki niż mi do końca studiów, a mimo to nie słyszałam,
by kiedykolwiek rzucał mięsem.

Przechodząc natomiast przez korytarz w mojej szkole podczas przerw, słyszę niekiedy wiązankę godną arsenału pięciu stulatków...

sobota, 9 maja 2015

Poronione argumenty koleżanki. Niedorzeczności szkoły. I LGBT.



W życiu mało kiedy robi się to, na co ma się naprawdę ogromną ochotę. Przeważnie wciąż i wciąż ktoś czegoś od nas wymaga, nakazuje, prosi, marudzi. Ja nie mam ochoty na ciągłe wysłuchiwanie wykładów z chemii czy z podstaw przedsiębiorczości. No naprawdę - kto wymyślił taki przedmiot? Że niby przyda mi się to w życiu? Z całym szacunkiem do nauczycieli, bo to akurat jedni
z najulubieńszych, ale co mi po tym, że wykuję na blachę "przeróbkę wapieni, gipsu i kwarcu"
lub "redystrybucyjną funkcję budżetu państwa"? Jak będę chciała zostać ekonomem, to pójdę
na studia, a jak zechcę sobie sama wypalić piasek na szybę, to wygoogluję instrukcję. Cóż...żyjemy
w takich a nie innych czasach. Polski system nauczania to jedna wielka kpina. Po co uczniom pierwszych klas liceum siedemnaście przedmiotów? Większość nauczycieli i tak odbębnia swoją pracę, dyktując notatki z podręcznika albo notesiku. Mało kto naprawdę się angażuje w to, co robi. Jakim więc cudem my, uczniowie, mamy się do tego przykładać, gdy widzimy ze strony "mentorów" totalny brak zainteresowania? Nie wspominam już nawet o tym, że połowa z profesorów nie zna nawet imion uczniów, których widuje na co dzień... Uczniowie zaliczają kolejne testy z zagadnień, których nierzadko w ogóle nie rozumieją. Gdzie tu logika?


Jednak do jeszcze większej furii doprowadzają mnie skrajnie wyrwane z kontekstu zadania typu: "przygotujcie mowę na jakiś temat i ją dobrze przedstawcie". Akurat omawiamy na lekcji rodzaje
 i przykłady argumentów i czytamy przemowy wielkich oratorów. I rozumiem, że to ma być ćwiczenie, które pozwoli nam się otworzyć, wyrazić swoje zdanie i utrwalić materiał. Ale, proszę Was, "żeby dać uczniom swobodę, daję sześć tematów do wyboru". I my mamy być kreatywni?
To ja się pytam - jaki to wybór? Mielibyśmy swobodę, gdyby każdy mógł przekonać kolegów
do swojej racji na temat, który naprawdę go interesuje. A tutaj: adopcja dzieci przez pary homoseksualne, emigracja młodych Polaków, reelekcja Komorowskiego, opinia na temat naszego LO, wpływ gier video na życie nastolatków i legalizacja marihuany. Naprawdę nie dało się znaleźć niczego bardziej nudnego i mniej kreatywnego? Ileż razy można mówić o tym samym?! Przecież
o tym stale trąbi się w mediach i w życiu codziennym!


Moja znajoma słusznie zauważyła, że wszystkie te tematy są ciągle odgrzewane niczym kotlety
po niedzielnym obiedzie. Czy rzeczywiście wciąż musimy dyskutować o prawach gejów i lesbijek,
o ziele i o grach? Czy nasz świat składa się jedynie z kontrowersji, które notabene występują głównie w naszym zacofanym cywilizacyjnie i tolerancyjnie państwie? Nie mamy o czym rozmawiać? Ludzie!



Hey - W Imieniu Dam

Czy tylko mnie irytuje, gdy ludzie zwracają się do mnie per: "Słonko", "Kwiatuszku", "Skarbie" lub "Złotko"? Mam na imię Zosia i niech tak zostanie! A jeśli go nie pamiętasz, to zapytaj, a nie - wyjeżdżaj z "Kochaniem"! Ludzie...


piątek, 8 maja 2015

Pochwała cudu



Majówka majówka i po majówce...
Były śmiechy, rozmowy, ognisko, przyjaciele i beztroska. Było świetnie. A Wam jak minęła?

Siedzę na parapecie i spoglądam za okno. A tam - istny raj. Dziś będzie o pięknie świata i o tym,
co w nim kocham najbardziej. Nieskładnie, niepoprawnie i z radością - niczym Pani Wiosna.

W październiku brałam udział w konkursie. Trzeba było wybrać jeden wiersz, który wychwalałby świat i wyrecytować go najpiękniej, jak się da. Nie znoszę deklamować, ale tego zadania nie umiałam sobie odpuścić, bowiem co jak co, ale utworu o takiej tematyce nie mogłam przegapić.

"Gloria" Stachury to miód dla duszy.