Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

środa, 21 października 2015

Sześć rad jak walczyć z jesiennym dołem



Po gorącym lecie, pełnym wrażeń i niespodzianek, nieubłagalnie nadeszły zimne miesiące roku.
Dość niesprawiedliwym jest, że tak krótko możemy cieszyć się słońcem i piękną pogodą, a sporo ponad pół roku marzniemy i jesteśmy osowiali. Chodzimy z nosem na kwintę, opatuleni szalami
i z zazdrością spoglądamy na zdjęcia z egzotycznych krajów. Zdarza nam się wówczas sporo i głośno marudzić, prawda? 
Zawsze, gdy ktoś pytał się mnie, jaka jest moja ulubiona pora roku, bez zastanowienia odpowiadałam "lato', w tym roku jednak głębiej zastanowiłam się nad tym pytaniem i zmieniłam zdanie. Najbardziej lubię wiosnę, gdy wszystko budzi się do życia i otrząsa ze śniegu i pluchy oraz jesień. Złoty październik, deszczowy listopad i ponury grudzień to moi faworyci. Pewnie większość z Was puka się teraz w czoło i zastanawia się, co też znowu plotę... Ale po przeczytaniu dzisiejszego tekstu wszystko Wam się rozjaśni i zrozumiecie w czym rzecz!

Co zrobić, by jesień przestała być utrapieniem, a stała się ukochaną porą roku? Czym sobie pomóc i jak ją docenić? Zobaczycie - nie ma nic prostszego.
Gdy myślicie "listopad", widzicie obraz nędzy i rozpaczy: wiatr, deszcz, szarówka, smutek i łóżko jak jedyny ratunek. To wcale nie musi tak wyglądać!

Oto sześć rad jak wejść w pluchę z uśmiechem i nie zwariować.

sobota, 17 października 2015

Kim jest zły człowiek?



Ile ludzi na ziemi, tyle gustów, prawda? Ile kobiet, tyle ideałów mężczyzny. Ile facetów, tyle wyśnionych kobiet. Ile słowników, tyle definicji słowa: "miłość". Ile drzew, tyle odcieni zieleni.
Ile wieczorów, tyle niewypowiedzianych tęsknot. Ile dzieci, tyle ulubionych słodyczy. Ile wierzeń, tyle wyobrażeń raju. Na świecie, w którym rządzi wolność słowa i swoboda postępowania, nie ma niczego konkretnie określonego, nie istnieją sztywne definicje. Chociażby taki "zamek" - dla królewien to dom; żołnierze znają go jako element broni; krawcowa codziennie wszywa go
w dziesiątki spodni; bankierzy wiedzą, że to najważniejsza część sejfu. Mało jest rzeczy, które choć brzmią tak samo, mają zupełnie różne znaczenie? 

Co jednak taki "zamek' ma wspólnego z tytułem dzisiejszego posta? Wbrew pozorom niemało. 
My, ludzie, zwykliśmy z góry określać pewne zjawiska bez głębszego przyjrzenia się im. Co dla jednych będzie niewinną igraszką, inni uznają za śmiertelny grzech. "Zły człowiek" to pojęcie względne. Bo co tak naprawdę znaczy "być złym"? Tutaj, znowu, ile ludzi, tyle opinii, często niesłusznych i bardzo pochopnych.