Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

niedziela, 10 stycznia 2016

Duża bądź, radę daj. Urodź i nie kompromituj gatunku "matki". Historia Ki.



Roma Gąsiorowska - galeria zdjęć - Zdjęcie nr. 5 z filmu: Ki



Kto się nie bawi, ten nie żyje!
Coś taka spięta, masz - wypij.
Mała, pójdziemy do kina? Albo od razu do mnie?
Daj spokój, to był tylko jeden raz! 
Co, w ciąży jesteś? 
Stary, ona nie usunie. A ja mam się w tatę bawić.
Do., urodzę to dziecko. I będę fajną mamą.
Fuck, w co myśmy się wplątali?!

Tak przedstawia się większość związków (przyczynowo - skutkowych) dopiero-co-nowo-narodzonych-dzieci-XXIw. 

Pęd, imprezy, prace dorywcze, znajomi, ciuchy, kino, muzyka i nagle...wpadka, dziecko, syn. Pio. 
2011 rok, pierwszy seans. "Ki" na ekranach wszystkich polskich kin. Od tamtego czasu chciałam obejrzeć ten film. Dlaczego? Bo ładny plakat. Bo o "samodzielnej młodej matce". Bo urocze dołeczki w policzkach głównej bohaterki. Bo nie wiem. Chciałam i już. Dopiero wczoraj w nocy odbębniłam seans. I spać nie mogłam.


Obraz Leszka Dawida dostał mnóstwo recenzji, jedna inna od drugiej. Łączy je jedno - skrajnie się od siebie różnią. 
Z opisu: Świat według Ki jest kolorowy, zachłanny i nigdy nie stoi w miejscu. Ona sama irytuje
i fascynuje, nikogo nie pozostawia obojętnym
Z recenzji: Nie jest wyrodną matką – po prostu nie należy do kobiet, które dadzą się usadzić
na zawsze w domu pod stosem pieluch, tylko dlatego że urodziły dziecko.
Wygląda, jakby wykorzystywała wszystkich nieświadomie, jakby nie zdawała sobie sprawy,
że gra swoją urodą i "fajnością". Ale głowa spokojna – jeśli tego nie rozważa, to dlatego, że tak jest wygodnie. 
Ki po prostu nie pozwala, by życie ją zatopiło. Próbuje ocalić siebie – dobrze wyglądać, bawić się, decydować o sobie, oddychać w swoim rytmie. 
albo
Wie, że dziecko jest najważniejsze i brnie dalej.
Dziewczyna którą trochę przerosło bycie rodzicem.
Można w nim zobaczyć, że pojawienie się dziecka w życiu jest czymś wspaniałym, bo tak naprawdę wszystko kręci się wokół Pio.

Dla większości ludzi istnieje albo białe albo czarne. Mało kto umie wyrazić obiektywną opinię
o czymkolwiek. Tak, ja też zaliczam się do tych osób. 

Ten film mnie przeraził. Historia młodej matki, do której nie do końca dociera, że ma dziecko i która chce nadal świetnie się bawić. Niby gotuje mleko i stawia tort na roczek, ale ciągle wysługuje się innymi. "Odwieź do żłobka". "Posiedź z nim, jak ja pójdę na imprezę" "Poudawaj narzeczonego, żebym miała pieniądze z opieki".

Na wstępie mówię, że mało kogo szanuję tak, jak samotne matki. Żyć, mieć dziecko, pracować
i łączyć koniec z końcem, nie mając w nikim oparcia ani drugiej pensji na "w razie czego" to czyste szaleństwo. Szczyt odwagi, heroizmu i zaradności. Odpowiedzialności. Trzeba mieć jaja, by być mamą. Ale żeby być samotną mamą, potrzeba wielkich jaj i jeszcze większego mózgu. 

Ki ich nie ma. Ki urodziła dziecko i jakoś nie przyszło jej do głowy, że wypadałoby wydorośleć.
Jest jak większość swojego pokolenia - myśli o sobie, o ciuchach i imprezach. 
Jest dobrym człowiekiem. Kocha Pio i chce dla niego jak najlepiej. Wyznaje zasadę "żadna praca nie hańbi, a pieniądz nie śmierdzi", ale zamiast wziąć się w garść, pójść na jakiekolwiek kursy, studia - ona pozuje na ASP, tańczy w klubie i wysługuje się innymi. Nie myśli o życiu poważnie. I chyba
to mnie w niej najbardziej irytuje - kompletny brak odpowiedzialności za siebie i syna. Niby chce mieć normalną rodzinę i warunki odpowiednie dla Pio, ale jej starania bardziej przypominają zabawę w dom.

Może i sama nie jestem realistką, nie myślę o konsekwencjach i byli-bliscy często mówili "zejdź 
na ziemię", ale są pewne granice. Są zasady.
Rodzisz dziecko? Sama nie zachowuj się jak ono. Dorośnij. 
Nie masz pieniędzy? Zakasaj rękawy. Idź do pracy.
Masz problem ze sobą? Idź do kogoś mądrzejszego. Wyzbądź się demonów.
Są takie mądre słowa - zakładaj rodzinę tylko wtedy, gdy jesteś na to gotowy. Wpadka? Ktoś już
o tym mówił.

Nie rozumiem ludzi, którzy nie umieją stanąć na wysokości zadania i nie chcą być poważni. Życie zobowiązuje do wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny.
Obraz Ki zrobił na mnie piorunujące wrażenie, gdyż chyba po raz pierwszy dotarło do mnie, że nie ma co liczyć na nowe generacje Y czy Z. Ich przedstawiciele są w większości zmanierowani, samolubni i niedojrzali. I nie chodzi o to, że w życiu sobie nie poradzą - mało to cwaniaczków
do historii przeszło? Chodzi raczej o to, że boję się o społeczeństwo, w którym za parę lat znikną wszelkie normy i poprawne stosunki. Ja, liberał pełną gębą, nie wyobrażam sobie, jak można nie mieć planu na życie. Po to wstajemy rano, by go realizować. A obserwując to, co się dzieje dookoła, można dojść do wniosku, że niedługo "prywatność" stanie się archaizmem, a "dorośnij" będzie jedynie dobrym żartem.

Podziwiam Romę Gąsiorowską. Zagrała świetnie. Nie starała się, by ktokolwiek polubił jej postać. Perfekcyjnie oddała emocje i postawę niby-dorosłej gówniary, nie siląc się przy tym na żarty
i przerysowanie. Chapeaux bas.


Do napisania,
Z.

źródło: http://www.filmweb.pl/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Śmiało wyraź swoją opinię.
I bądź cierpliwy - odpowiadam na każdy komentarz, lubię mieć ostatnie słowo. ;-)