Zajrzyj do skrzynki pocztowej

Napiszę Ci list. Napiszę Ci co chcesz.

Kochani! Przepraszam, że nie piszę. Przepraszam, że po raz kolejny przepraszam i pewnie i tak niewiele się zmieni. Nie siedzę w kąc...

czwartek, 14 stycznia 2016

Uchodźca też Człowiek. Drwisz, szydzisz, odrzucasz? Pomyśl o wielbłądzie, pomyśl o piaskownicy. "NieObcy" PAH.


Miałam być dzisiaj na studniówce. 
Miałam, ale nie jestem. Różnie się życie układa.

Miałam być chłopcem. Tak ginekologowi pokazało USG, gdy Mama była u schyłku ciąży.
Miałam, ale nie jestem. Maszyny czasem nie działają. 
Miałam zdobyć świat i być kimś Wielkim.
Miałam, ale nie zdobyłam. Jeszcze nie - przecież wszystko jeszcze się zdarzy. 
Mam plany, perspektywy, marzenia do zrealizowania. Całe życie przede mną, świat nieskończonych możliwości. 
A co mają Uchodźcy, imigranci z odległych państw? Nic. Kąt z materacem w noclegowni, jakieś tam ciuchy z worków "od bogatych" i krzywe spojrzenia pełne nienawiści zsyłane z całego świata. Jakby co najmniej pół rodziny każdemu wybili.

Zaznaczam: Nie znam się na polityce, nie śledzę najnowszych doniesień z frontów: lewica/prawica, Unia/Polska, Unia/Świat, Świat/uchodźcy. To nie będzie tekst informacyjny, to nie encyklopedia. Ten blog to jedynie encyklopedia uczuć i przeżyć wewnętrznych. Nie jestem stronnicza, nie wiem, kto z kim koty drze i gdzie ludzie chodzą się na pić. Więc jeśli szukasz kontrowersyjnych sensacji, wieszania psów na bogu ducha winnych politykach, to żegnam ozięble. Jeśli jednak patrzysz na świat po ludzku i serce Ci się kraja na myśl, o tym, co się wokół dzieje - zapraszam.




Na świecie, w każdym jego zakątku, działa mnóstwo organizacji prospołecznych, humanitarnych, charytatywnych. UNICEF, ONZ, Lekarze bez Granic to tylko kropla w morzu dobroczynnych akcji. W Polsce prężnie, już od wielu lat, działa PAH - Polska Akcja Humanitarna pod skrzydłami Janiny Ochojskiej. Nie będę zagłębiać się w jej genezę i działania (wszystko: tu), dziś napiszę o...książce, wydanej pod patronatem PAH. Książce - arcydziele, książce - nawoływaniu, książce - odzie
do dobroci. O książce, której może uda się obudzić serca Bezduszników.
Kupiłam w dniu premiery (cały dochód przeznaczony jest na pomoc ofiarom kryzysu w Syrii) Przeczytałam w jeden wieczór. Całą noc wpatrywałam się w sufit i próbowałam sklecić myśli. Było trudno - zasnęłam o czwartej nad ranem, śniły mi się koszmary. 

"NieObcy" to nie jest pozycja dla tych, którzy nie umieją czytać między wierszami. Tutaj trzeba uruchomić uczucia, nauczyć się współczucia i umieć postawić się w sytuacji ludzi, którzy tak bardzo odstają od społeczeństwa, że są skazani na wykluczenie. Książka nie traktuje jedynie o sytuacji Uchodźców, to zbiór opowieści o szeroko rozumianej inności. O tym, jak trudno jest żyć w świecie, który wykreowany został po to, by każdy myślał, czuł i zachowywał się podobnie.
Gdy znajdzie się ktoś, kto odstaje od grupy, wzbudza niechęć, pogardę i śmiech. Szydzący z niego,
w głębi duszy czują też lęk. Inność rodzi złość

Powiedzcie mi, co za znaczenie ma kolor skóry? Tembr głosu, wyznanie? Czy to ważne, że Ty nosisz markowe kozaki, a on tylko rozklekotane sandały? Czy w momencie, gdy człowiek pochodzi nie 
z Zachodu, a z odległego Wschodu, z jakichś zabitych dechami wiosek na środku pustyni, staje się tym z gorszego "sortu"? 
Kto dał Wam prawo do segregacji innych? Do spychania jednych na szary margines społeczeństwa, podczas gdy inni pławią się w luksusach?

Obojętnie - stary czy młody, piękny czy odpychający, niski czy wysoki, "ciemny" czy "biały" - człowiek to człowiek! Czuje, kocha, boi się, tęskni, łaknie poczucia bezpieczeństwa. 
Uchodźcy uciekają z piekła. Idą w stronę lepszego świata, lepszego jutra. Przemierzają setki, nieraz tysiące kilometrów, aby dotrzeć do ziemi obiecanej, opływającej w spokój i dobrobyt. Co dostają
w zamian? Pretensje, zażalenia, okropne traktowanie. 

Postaw się w ich sytuacji - pewnie znasz niejedną osobę, która wyjechała za granicę "za chlebem". Pojechała szukać pieniędzy, ułożyć sobie życie, podnieść status społeczny. Czym różni się ona
od Uchodźców? Tym, że ma plastikową walizkę na kółkach i dwieście euro w kieszeni na start? 
Oni nie idą tutaj, by nas zniszczyć i zniewolić. To istoty takie same jak i my - "cywilizacyjni ludzie Zachodu". Biegną ku światłu, ku obietnicy spokojnego snu, ciepłego posiłku i nadziei. Tak trudno to zrozumieć?
Tak trudno zrozumieć, że w ich krajach trwa ogromny kryzys, muszą uciekać przed wojną, prześladowaniami, brakiem perspektyw? My żyjemy w wolnym świecie, powiem "kurwa, durni politycy" i pójdę dalej. Tam - poszłabym do więzienia, albo gorzej - na stryczek. 

Płaczą po nocach, modlą się do swojego Boga i...odbijają od ścian. "Krople wody, jedyni świadkowie łez zmywanych stygnącą wodą. Lęki rzucały się w otchłań odpływu. Na śmierć. Rozbijały się
o siebie nawzajem, nie miały już siły patrzeć na twarz dziewczyny. Wykapywały się do końca." 
Ale płacz nic nie daje. Gdy życie daje Ci cytrynę, zrób z niej lemoniadę - tak mówią. Ale co, jeśli życie daje Ci zgniłą cytrynę, Ty wolisz poszukiwać dalej i po długiej wędrówce docierasz do świata, gdzie drzew cytrusowych rosną miliony, ale jakieś białe ręce postawiły płot i nie możesz się do nich dostać i umierasz z pragnienia?

Uchodźcy szukają pracy, odbijają się od drzwi kolejnych firm. Bo "złodzieje", bo "gwałciciele",
bo "brudasy", bo "ciapaci", bo "niewartościowi". To się nazywa STEREOTYP. To nie jest prawda! Czy każdy Polak to złodziej? Czy każda Niemka jest brzydka? Czy każdy Francuz nosi beret? Nie! Kiedy więc do Was dotrze, że Uchodźcy także nie zaliczają się do tego grona? Na pieńku z prawem mają pojedyncze jednostki i to je należy pacyfikować, a nie niewinne ofiary stygamtyzacji! 

Zdarza się, że Polaków nie zatrudniają w londyńskich pubach. "Szukamy ludzi do pracy, ale nie Polaków. Polaków już tu mieliśmy. Kradli, pili. Nie myli się. Szukamy do pracy normalnych ludzi. Nie Polaków." Usłyszycie taką historię i od razu macie pianę na ustach. No bo jak to - dziewczyna, która się stara, chce uczciwie zarobić pieniądze, jest młoda, dyspozycyjna i bez nałogów i nie chcą jej przyjąć?! Niedorzeczne. Żeby tak oceniać po nazwie kraju pochodzenia. 
Bądź czujny - jak się więc czują skorzy do pracy obcokrajowcy, których wyprasza się za drzwi za "Syrię", "Gruzję", "Albanię"?

Kiedyś każdy człowiek, za dzieciaka, był Człowiekiem. Na placu zabaw nie zwracał uwagi na to,
czy ktoś był piegowaty, opalony, rudy czy zezowaty. Bawił się ze wszystkimi. U mnie w szkole w Londynie nie było żadnych różnic. Biali grali w piłkę z Murzynami. Na boisku bawiłam się z Włoszką, Angielką, Afganką i Niemką. Była Chinka, Etiopka, cały świat. 

I to jest coś naturalnego. 
A później? A później media zaczynają "przestrzegać", dziwnym trafem wielu ludzi zaczyna wierzyć w wyższość jednych społeczeństw nad innymi. Pierwotne ludy z buszu są mniej warte niż biznesmeni z Nowego Yorku w garniturach. Jakim prawem?! 
"U nas taka stara kobieta była, ona tak mówiła: Jak zacznie się drzeć jedna świnia, to pozostałe popsuje. Tak samo i to. Zaczęła się drzeć jedna i zaparszywiła wszystkich ludzi! I zrobiła się ta rezanina!"

Dla obcokrajowców "W Europie jest zawsze zielono, mówił chłopak. Zielono, mówił, a trawa zawsze jest przystrzyżona. W Europie są zamki i wodospady, mówił. Sarny chodzą po łąkach i piją z tych wodospadów. Europa, mówił, tak." 
Idyllicznie, prawda?
A niby jaka jest Wasza wizja Stanów, Niemiec, Anglii? 

Dziś nie proszę o wiele. Dajcie im kawałek nieba. Zobaczcie człowieka w człowieku!

"Smutne i straszne szlaki ucieczki ludzi wysmaganych pogardą. Odpychanych od zbawczego brzegu, a potem od peronu, skąd ma odejść zbawczy pociąg w upragnionym kierunku. 
Kto stanie w osłonowym szpalerze, kto w nim pójdzie?
Przecież nie są nam obce ani strach, ani skołatanie, dezorientacja, udręka, ból, determinacja,
by jednak przetrwać. 
Taka świadomość wspólnego społeczeństwa jest konieczna, by stanąć przy nich i pójść obok, towarzyszyć na naszym odcinku ich drogi: chociaż do drzwi pociągu czy do granicy, o której istnieniu już skłonni byliśmy zapominać.
Uchodźcy pojawiają się na naszym horyzoncie wprost po kontakcie z różnymi rodzajami grozy. Bliskość pomocnych ludzi ma dać im poczucie, że wchodzą do bezpieczniej sfery. Oznaki szacunku
i życzliwości. To nic, że muszę być udzielane na kredyt, bo na wstępie nie znamy ludzi, którym decydujemy się pomagać. W tej decyzji, by służyć jako szpaler pomocy, być może wyprzedzamy resztę społeczeństwa. Będziemy się cieszyć tymi, co się przyłączą, nie przejmować się
ani oburzeniem, ani obojętnością reszty"

I o to dziś błagam: nie trzeba od razy wstępować w szeregi wszelakich organizacji i drastycznie zmieniać świat. Wystarczy zacząć od zmiany swojego myślenia, zastanowienia się, odrzucenia lęku i niechęci. Stańmy się na powrót dziećmi z piaskownicy!


Z.







cytaty: Bortnowska "Szpaler", Chutnik "Renata ucieka z kraju", Wlekły i Szyngierka "Swarka", Szczerek "Droga przez Rurytanię"



3 komentarze:

  1. A ja boję się uchodźców. Nazbyt podoba mi się mój świat, gdzie mogę chodzić do szkoły, mieć odsłoniętą twarz na ulicy, a gdy ktoś zrobi mi krzywdę, to pójdzie siedzieć. I świat, w którym te wszystkie rzeczy nie są oczywiste, nie został stworzony przez naturę, bogów czy cokolwiek... no, może przez Allacha. Według Koranu to dziwny bóg, przynajmniej takie mam wrażenie po kilkunastu surach.

    Uchodźcy przybywają ze świata, który stworzyli. Wśród nich są tacy, którzy mieli na to wpływ i którzy zaczną zmieniać Europę w tamten świat. Nie chcę w nim żyć, więc nie chcę u siebie tej mniej pokojowo nastawionej części. Resztę bym przyjęła, ale nikt ich w żaden sposób nie sprawdza. Możliwości są już tylko dwie, przyjęcie wszystkich albo nikogo. W pierwszym przypadku zmienimy Europę w Bliski Wschód. W drugim nie pomożemy dobrym ludziom, ale pomożemy sobie i swoim bliskim. Dlatego wolałabym, by Polska uchodźców nie przyjmowała.

    To wcale nie jest łatwa sprawa, ale na szczęście uchodźcy dali mi kolejny argument. Gdy jeszcze pokazywali ich w telewizji pokazano obóz pełen facetów, żaden na niezdolnego do walki nie wyglądał. Jeden z nich mówił, że zostawił w Syrii żonę i dzieci. To nie było normalne, ale potem sobie uświadomiłam, że uciekając nikt nie zabiera własności.

    Grupę kobiet i dzieci moglibyśmy zawsze przyjąć. Byłoby to dobre i szlachetne. Ale w sytuacji, gdy ich nie ma mogłabym pomyśleć coś dobrego o nich w jednej sytuacji. Gdyby ci mężczyźni przyjeżdżali z prośbą: dajcie nam broń, wrócimy do kraju i będziemy walczyć, by go obronić.

    Europa: etos rycerski, obrona słabszych itd.
    Bliski Wschód: ucieknij z kraju ogarniętego wojną, zostawiając potrzebujących obrony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twój punkt widzenia. Ba! Powiem nawet więcej - masz rację. Wielu z nich nie chce pracować. czekają na pomoc (czyt. zasiłek) i palcem nie kiwną. Pochodzą z krajów, gdzie na porządku dziennym jest to, że kobieta zakasa rękawy i zapieprza za trzech, a facet siedzi i popija zimny płyn ze szklanki. To fakt.
      Faktem jest też, że nie ma dobrego rozwiązania. W zaistniałej sytuacji trudno o kompromis i naprawdę nie sposób przewidzieć, jak i kiedy się to skończy, z jakim skutkiem.
      Jeśli mogę jakoś odnieść się zarówno do Twoich wyrzutów, jak i do moich argumentów w tekście, napiszę tylko, że pisałam o tych, którzy się starają, o kobietach, dzieciach i mężczyznach niebojących się pracy. Są wkładani do jednego worka z kryminalistami i przez to wyrządza się im ogromną, niesprawiedliwą krzywdę.

      A Twoje słowa: "Jeden z nich mówił, że zostawił w Syrii żonę i dzieci. To nie było normalne, ale potem sobie uświadomiłam, że uciekając nikt nie zabiera własności." są niezaprzeczalnie warte szacunku i zastanowienia.

      Usuń
    2. Sądzę, że gdyby była możliwość sprawdzenia ich zgadzałybyśmy się w tym temacie :)

      Usuń

Śmiało wyraź swoją opinię.
I bądź cierpliwy - odpowiadam na każdy komentarz, lubię mieć ostatnie słowo. ;-)